wtorek, 17 stycznia 2017

Gry w rozwoju dziecka

Mamuśki!


Nasze dzieci  coraz starsze to i wymagań mają wiele. Dziś nowy post o wpływie gier w rozwoju dziecka. Ostatni uczestniczyłam w szkoleniu, podczas którego dowiedziałam się, że aby dziecko zrozumiało zasadę, że nie zawsze się wygrywa proces nauki korzystania z gier powinno się zacząć w drugim roku życia dziecka.

My też zaczęliśmy. Pierwszą grą jaką kupiliśmy była zręcznościówka "Nawlekaj, nie czekaj".


Szaleństwo - Kulki kulki i cały czas KULKI!!!

Gra zawiera: 55 kart, 18 kolorowych kul, klepsydrę, 3 linki, 80 żetonów i instrukcję


Gra sama w sobie okazała się dla córki atrakcyjna - kolorowe kule, kolorowe ilustracje no a zwłaszcza klepsydra. Niby nic a ją zachwyciła. Po czasie fascynacji zaczęliśmy zabawę - zapoznanie się z elementami. Bardzo podobał jej się odgłos uderzających o siebie kul czy przesypywanych żetonów.

Co prawda Anastazja nie ma cierpliwości do nawlekania kulek na sznurek i po kilku próbach często się poddaje. Jednak próbuje dalej kolejnego dnia... lub za dni kilka. Ale na tym zabawa się nie kończy -  pracujemy nad innymi aspektami - usprawniamy liczenie, utrwalamy kolory a żetony do naliczania punktów służą nam do zabawy w przesypywanie z większych kubków do mniejszych itp, dzielimy kolorowe kule na różno- lub jednokolorowe  grupy. 

Nie muszę chyba wspominać ile to już korali nawlekłyśmy ;)
  
Bardzo podoba mi się, że grę można modyfikować w zależności od umiejętności, wieku dziecka czy liczby osób bawiących się. Można nawlekać kulki według schematów podanych na kartach,, można odliczać  nawlekane kolorowe elementy czy utrwalać kolory podając werbalnie narysowane na kartach schematy. Dzieci mogą współdziałać - jedno podaje kolory , młodsze szuka i nawleka - fakt, że klepsydra mierzy czas może być bardzo motywujący. Starsze dzieci mogą ćwiczyć pamięć poprzez zapamiętanie kolejno kolorów kul narysowanych na kartach, po czym odłożyć kartonik i nawlec kule w odpowiedniej kolejności. 
 

Gra świetnie usprawnia motorykę małą, dziecko ćwiczy koncentrację, cierpliwość, uczy się kolorów czy wykonywania poleceń a za kilka miesięcy zapewne będzie też ćwiczyć pamięć ;)

U nas gra spełniła moje oczekiwania i co najważniejsze - podoba się córce!

Polecam wszystkim Mamom i ich Pociechom !





Żródło: www.smyk.pl

wtorek, 9 sierpnia 2016

"A cio to"?

Drogie Mamuśki!  


Minęły już dwa lata z naszym Słoneczkiem!  I wreszcie zaczynamy naszą przygodę z mówieniem ;) 

Ostatnie tygodnie - co ja piszę - miesiące, kiedy jeszcze nie widziałam u niej motywacji do mówienia naprawdę doprowadzało mnie do szewskiej pasji! Zastanawiałam się czy robimy coś nie tak jak powinniśmy. Nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie jako matka, jako pedagog, wiara we własne możliwości drastycznie spadała w dół... a niekiedy nawet w przepaść.  Stresowało mnie każde pytanie  "to ona jeszcze nie mówi? Jak zacznie to będziesz tęsknić za okresem kiedy jeszcze nie mówiła."....

I muszę przyznać szczerze, że... W ogóle za nim nie tęsknię!!!

Cieszymy się z każdego nowo wypowiedzianego słowa, z każdej próby - często zabawnej - wypowiedzenia nowego wyrazu. Wiemy, że to dopiero początek, staramy się upamiętnić naukę mowienia w jak największym stopniu, tylko zastanawiamy się ile pamięci RAM będziemy musieli na to poświęcić ;)   

Pytania "Cio to?", "A to?" jeszcze nie doprowadzają nas do szału, irytacji tudzież skrajnego znerwicowania ale jak będzie dalej - zobaczymy! Na razie powtarzamy słówka w kółko - nazywamy wszystko co naszą Pociechę zainteresuje i ... pilnujemy się, żeby nie bluźnić w towarzystwie Małego Szkrabka!   

I jak się okazało  - jak na prawdziwych Rodziców przystało - martwiliśmy się na zapas - 

na szczęście!

wtorek, 5 lipca 2016

Pooooomoooocyyyy!

Drogie Mamy!   

Proszę o pomoc! 


Zależy mi, żeby poznać Waszą opinię na temat bilansu dwulatka. 
Jeśli macie to ważne wydarzenie już za sobą to proszę o odpowiedź na następujące pytania:

Jak wyglądało badanie?

O co pytał lekarz? 


Czy wszystkie określone w książeczce zdrowia dziecka kwestie zostały zbadane a odpowiedzi naniesione na arkusz? 




DZIĘKUJĘ!!!



czwartek, 26 maja 2016

MAMO!





„Macierzyństwo zawiera w sobie od samego początku szczególne otwarcie na nową osobę: ono właśnie jest udziałem kobiety. W otwarciu tym, w poczęciu i urodzeniu dziecka kobieta „odnajduje siebie przez bezinteresowny dar z siebie samej”. 

(Jan Paweł II)


 Mamuśki!   

W dniu Waszego - Naszego - święta życzę każdej z nas, abyśmy zawsze były pełne sił, 
aby kroczyć razem z dzieckiem, pobudzać w nim ciekawość świata i wskazywać mu najlepsze z życiowych dróg; 
abyśmy miały odwagę, by pozwalać naszym pociechom na podejmowanie własnych decyzji, na autonomię i uczenie się na własnych błędach;
by w naszych oczach zawsze widziały bezgraniczną miłość, oddanie i zaufanie; 
by mogły na nas polegać zawsze i wszędzie;
by kochały nas tak bardzo, jak my kochamy je!   






                                      #Nastusiowelove#



Zdjęcie: www.niefart.pl

czwartek, 28 kwietnia 2016

Co kupić, czyli prezent dla rocznego i troszkę starszego dziecka

Zbliżają się urodziny, imieniny, święta?  I znowu zachodzisz w głowę, co kupić rocznemu Maluszkowi? Chętnie pomogę kilkoma przykładami. Większość z nich spodobała się mojej córce, inne polecały inne mamy,  więc mam nadzieję, że i inne dzieci i ich rodzice będą zadowoleni. Zaczynamy!!!

Propozycje prezentów są według mnie najfajniejsze, bo oprócz tego, że są atrakcyjne dla dzieci wpływają również pozytywnie na ich rozwój. Kolejność jest zupełnie przypadkowa ;)



KSIĄŻECZKI TEMATYCZNE

Książeczki z obrazkami i podpisami warzyw, owoców, zwierząt, roślin, pojazdów itp. to świetny pomysł na prezent. Pomagają rozwijać u dziecka mowę, spostrzegawczość, zwiększają zasób słownictwa.






DREWNIANE KLOCKI/ TABLICE/ PUZZLE

Drewniane zabawki są dla dzieci atrakcyjne i o ile firma jest rzetelna - bezpieczne. Rozwijają między innymi chwyt pęsetkowy, motorykę małą, spostrzegawczość czy też myślenie przyczynowo - skutkowe. Ponadto motywują do kreatywnego myślenia.


KLOCKI Z SORTEREM

Drewniane klocki pamiętam z czasów mojego dzieciństwa. Bawiły się niemi zarówno dziewczynki jak i chłopcy układając wieże, konstruując samochody czy np. mosty. Teraz do drewnianych elementów o różnych kształtach i wymiarach dodają specjalne opakowania i  sortery.To świetny sposób do nauki kształtów, kolorów, oraz usprawnia motorykę małą. Nie ukrywam, że też świetnie motywują dzieci do sprzątania elementów.



TABLICA

Zwykła tablica, kawałek kredy a dają tyle radości, że ho ho ;) Poza tym rozwijają dziecko w sferze manualnej i motorycznej, rozwijają wyobraźnię, wrażliwość na kolory i oczywiście piękno :)  Nie wspomnę już o wzrastającej samoocenie kiedy to wszyscy zachwycają się arcydziełem Małego Artysty. Co prawda często wszelkie malunki są przenoszone na dużo większe płaszczyzny - np. ściany, ale kreda świetnie się ściera.
W sklepach z zabawkami są też kredy dwustronne - jedna strona - czarna, przeznaczona do rysowania kredą oraz strona, po której można malować mazakami. Najczęściej są również wyposażone w alfabet, spis cyfr czy model zegara z ruchomymi wskazówkami, co również pozytywnie wpływa na rozwój dziecka.




ZABAWKI - INTERAKTYWNE ZWIERZĄTKA

Jeśli rodzice dziecka nie posiadają zwierzątka w domu a nie chcecie ich postawić w niezręcznej sytuacji prezentując pupila najlepszym wyjściem będzie zakup sztucznego zwierzątka. W sklepach znajdziemy mnóstwo takich, które poruszają się, reagują na głos czy wydają dźwięki. Wpływają pozytywnie na rozwój emocjonalny dziecka.



FARBY/ KREDKI 

To idealny prezent dla Malucha - rozwija motorykę małą, kreatywność, zaspokaja potrzebę tworzenia,     a przy tym wpływa pozytywnie wpływa na grafomotorykę, a tym samym na późniejszą naukę pisania. Ponadto kredki, farby (zwłaszcza jeśli pozwolimy malować paluszkami) z racji swojej konsystencji rozwijają zmysł dotyku u Malucha.





INSTRUMENTY MUZYCZNE 

Cymbały, organy, grzechotki, talerze - teraz dla dzieci można kupić całą gamę  instrumentów. Są dopasowane do wzrostu Maluszka, wykonane z bezpiecznych tworzyw. Rozwijają dziecko wszechstronnie, motywują do śpiewania czy tańczenia.  Nie tylko zakupione instrumenty się dzieciom podobają. również przypory codziennego użytku są dla nich atrakcyjne - wystarczy by wydawały dźwięk wskutek uderzenia, stuknięcia czy potrząśnięcia. 






LALKI/ WÓZEK DLA LALEK/ POJAZDY

To chyba pierwsza myśli jaka przychodzi do głowy osobie, która zastanawia się co  kupić Małemu Brzdącowi w zależności od płci. Nie jest jednak powiedziane, ze dziewczynka musi otrzymać lalkę chłopiec zaś autko. Osobiście jestem za tym, by dziecko posiadało zabawkę, którą przypisuje się dziecku o przeciwnej płci. 







PŁYTA Z PIOSENKAMI/ BAJKAMI DLA DZIECI

Muzyka ma ogromne znaczenie w rozwoju dzieci. Może je wyciszyć lub dodać im energii, angażuje do ruchu a przy tym wpływa na rozwój mózgu. Dziecko również ucieszy się z płyty z bajkami edukacyjnymi lub z przygodami swojego ulubionego animowanego bohatera.  





ZABAWKI DO PIASKOWNICY

Wiaderka, grabie, łopatki, foremki do babek w szerokiej gamie kolorów, kształtów i rozmiarów są dla dzieci niezwykle atrakcyjne. Prędzej czy później przyjdzie lato a wtedy prezent w postaci zabawek do piaskownicy będzie jak znalazł ;) 






Mam nadzieję, że poszukującym pomysłów udało mi się pomóc ;)








    Zdjęcia - źródła:

    http://rubytimes.pl/
    http://edukatorek.pl
    http://edukatorek.pl/
    http://lami.com.pl
    http://e-babys.pl
    http://babymeble.pl
    http://nkydiva.pl/2011/11/21/pomysl-na-prezent-interaktywne-zwierzatka/
    http://tematy.edziecko.pl/szukaj/edziecko/farby
    http://zabawkowicz.pl
    http://babybloom.pl
    http://dladzieciaczka.pl
    http://smyk.pl
    http://zabawkowicz.pl
    http://krainaekozabawek.wordpress.com



    czwartek, 10 marca 2016

    Sądzić jest rzeczą ludzką...

    Tego posta pisałam bardzo długo, a kiedy już go skończyłam zastanawiałam się czy jest sens go publikować... Zdecydowałam się. Zapraszam do lektury.


    Taka już nasza ludzka słabość, że często kogoś oceniamy. A to na podstawie wyglądu, zachowania, tego, co o danej osobie słyszeliśmy etc., etc.  Zapominamy jednak jak wiele razy nasza opinia była mylna.

    Jakiś czas temu, stojąc przy kasie w supermarkecie widziałam mamę około rocznego dziecka, które - jakby to ująć -  nie było tego dnia w najlepszym humorze. Mama również wyglądała na nieco zdenerwowaną - początkowo ucisza dziecko w wózku - nieskutecznie. Bierze chłopca na ręce i pokazuje mu różne kolorowe produkty przy kasie - Mały nadal płacze. Mama tuli, całuje, zagaduje - na nic. Po kilku minutach mówi do synka "Przestań płakać, bo mnie denerwujesz! Nic nie mogę z tobą zrobić."  Po czym kładzie chłopca do wózka i zajmuje się szukaniem portfela.
    Wtedy to zza moich pleców wydobywa się kobiecy głos - "Boże, co za matka, jak ona się odnosi do swojego dziecka", po czym głos męski dodaje - "Biedne dziecko!"

    Na pewno nieświadomie przewróciłam oczami.

    Dziecko płacze a matka na to, podając mu smoczek do ust - "Ucisz się, proszę cię". Na to starsi państwo stojący za mną popatrzyli na siebie znacząco i pokręcili głowami.

    "Że takie kobiety mają dzieci!" - słyszę nagle.

    Nie wytrzymałam i postanowiłam się odezwać.

    - Dlaczego Państwo uważają, że jest zła matką? Bo jest zdenerwowana? Bo podniosła ton głosu? Może ma za sobą ciężki dzień, nieprzespaną noc? Być może może liczyć tylko na siebie?  Może po prostu jest zmęczona?

    - "No może tak, ale powinna przy ludziach się jakoś opanować"


    Aha! Drogie mamy! Przebywając między ludźmi mamy być opanowane, spokojne, cierpliwe, natomiast w domu możemy dać upust naszym emocjom, krzyczeć na dziecko a może nawet dać klapsa!  Taka teoria! 

    Pffff!!!

    Podobnie się ma sytuacja kiedy to dziecko w sklepie chce wafelka, mama odmawia więc młodzieniec rzuca się na podłogę, wrzeszczy, chcąc wymusić zgodę mamy. I tu  spojrzenia ludzi i zapewne myśli - cóż za niegrzeczne dziecko.

    No tak - najlepiej o taką opinię, zamiast zastanowić się, że może dziecko jest teraz na etapie buntu, może to próba sił między dzieckiem i matką.  Jestem pewna, że gdyby mama ustępowała dziecku za każdym razem, też byłaby źle postrzegana, bo przecież na wszystko dziecku pozwala i za jakiś czas "wejdzie jej na głowę". 

    Kolejna kwestia - bałagan w domu. 
    No bo jak to możliwe, że matka "siedzi cały dzień w domu" i nie ma czasu posprzątać? To co ona robi? Pewnie chodzi sobie na kawki i spacerki a w domu syf, wszędzie leżą zabawki, rzeczy, kartki kredki. 
    Myślałam, że każda inteligentna osoba jest w stanie zrozumieć, że sprzątanie zwłaszcza zabawek dziecka i wszelkich obiektów, którym jest zainteresowane to syzyfowa praca w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jak sie okazuje - mało kto jest to w stanie zrozumieć. Mamy dorosłych dzieci już zapomniały jak to było, a kobiety, które jeszcze dzieci nie doczekały widać mają płytką wyobraźnię. Chyba, że to ja robię coś nie tak - powinnam mieć w domu czysto, schludnie, wręcz sterylnie, bo mam małe dziecko... Sama nie wiem. Zamiast nieprzerwanie sprzątać wolę się w tym całym bałaganie pobawić z córką. 

    A teraz czas na to, co irytuje mnie najbardziej - mianowicie złote rady odnośnie wychowania, ściśle związanego z karami cielesnymi. Jak już wspomniałam nasza Pociecha w chwili złości, krzyczy, bije, policzkuje. Jak się okazuje w opinii innych źle reaguję jako Matka - zamiast tłumaczyć, że ne wolno powinnam "raz i drugi dać po łapach", to by się oduczyła. Trzeba karać dziecko a nie wprowadzać bezstresowe wychowane. "Bo dziecko powinno się bać rodziców." 
      


    Chyba, żyję w innym świecie...



    Zdjęcie e strony demotywatory.pl

    środa, 10 lutego 2016

    Zacna dyszka: Najlepsze teksty lekarzy


    Długo nas nie było... oj bardzo długo! Mam nadzieję, że będziemy z Anastazją bardziej aktywne - oczywiście na blogu ;) 

    Zaczynamy ten rok z humorem, przedstawiając teorie ludzi związanych z medycyną, które wywołują zazwyczaj śmiech, lub niedowierzanie :)


    Dziś z serii Zacna Dyszka, najzacniejsze teksty lekarzy/ położnych - ogólnie rzecz biorąc personelu medycznego :)


    1. "A gdzie to niemowlę?! To proszę Pani nie jest niemowlę tylko już duża dziewczyna!"   - o mojej 11 miesięcznej córce, która rzekomo wygląda na młodszą ;)  Uczono mnie, że okres niemowlęcy kończy się w dniu pierwszych urodzin.
    2. "Ale po co Pani jeszcze karmi? Pani pokarm jest tak wartościowy jak woda." - Pffff- też mi teoria!
    3. "Dziecko ciągnie cyca?" - Nie... jest karmione piersią.
    4. "Taki już urok Pani dziecka, że ma strzelające biodra" - po takich rodzicach dziecko musi być nietuzinkowe :)
    5. "A tu mama, która podtopiła swoje dziecko" - brak słów.
    6. "Najlepiej to przywiezie Pani kupkę dziecka do wglądu" 
    7. "Jeśli dziecko nie myje ząbków to gorączkuje"... Dobrze, że tego nie słyszałam, bo padłabym z wrażenia ;) 
    8. "Roczne dziecko myje ząbki? Niebywałe!!!" A jednak ;)
    9. "Jeśli dziecko długo płacze należy przestać zwracać na nie uwagę" - Wątpię, że takie zachowanie uspokoiłoby dziecko...
    10. "Dziecko skończyło rok i nie chodzi? Trzeba udać się do specjalisty"... Bez komentarza.

    środa, 18 listopada 2015

    Masz na to czas?!

    Moje Drogie Panie... i Panowie!


    Już jakiś rok temu zadziwiać mnie zaczęło pewne pytanie, mianowicie: "To Ty masz na to czas"?  A kiedy owe pytanie padało? Kiedy mówiłam o rzeczach zwykłych i "zwyklejszych". Opowiadam przez 10 minut o  fantastycznej książce, którą ostatnio przeczytałam i nie będę ukrywać, że po skończonym wywodzie liczyłam na tekst typu "zapowiada się ciekawie... i ja chętnie przeczytam". No i tu sprawdziło się już znane polskie powiedzenie - "Umiesz liczyć... licz na siebie"... krótko mówiąc, przeliczyłam się ;)
    Zamiast oczekiwanych przeze mnie słów słyszałam najczęściej: "To Ty masz czas czytać?!?/ Chce Ci się?/ Byś się lepiej dzieckiem zajęła zamiast czytać!"

    No i masz!!!


    Jako świeżo upieczona matka powinnam... a raczej nie powinnam:
    1. czytać książek
    2. uprawiać ogródka
    3.  wykonywać żadnych zajęć hobbystycznych
    4.  wychodzić ze znajomymi I DZIECKIEM do restauracji ani innych miejsc, w których spotykają się ludzie ;)
    5. odwiedzać często znajomych
    6. zasypiać tuż po dziecku, czyli maksymalnie o 21.00 
    7. i zapewne wielu innych czynności, na które ludzie z mojego otoczenia akurat nie zwrócili mi uwagi ;)  
    etc...
    etc...

     W takim razie co powinnam?



    1. karmić dziecko
    2.  przewijać dziecko
    3. ugotować obiad
    4. sprzątać 
    5.  kąpać dziecko
    6. usypiać dziecko
    7.  zasypiać
    8.  budzić się rano
    9.  czytaj pkt 1. 
    10. ewentualnie w razie sprzyjającej aury wyjść z dzieckiem na spacer, w przeciwnym wypadku siedzieć w domu.
    Przyznam szczerze, że podziwiam matki, które mając 4-5 dzieci mają czas na realizację swoich zainteresowań, ale przy jednym dziecku można wygospodarować czas, by spełniać się w jakiejkolwiek dziedzinie, która sprawia nam przyjemność i daje satysfakcję. Nie ma pewnie nic bardziej satysfakcjonującego od bycia Mamą, ale nie trzeba ze wszystkiego rezygnować tylko dlatego, że opiekuje się Małym Dzieckiem.


     Tak z przymrużeniem oka, jak słyszę kiedy młoda dziewczyna mówi zupełnie poważnie, że nie ma czasu czytać książek, obejrzeć filmu czy wyjść na zakupy, a jeśli już to biegnie przez supermarket niczym antylopa przez sawannę, ponieważ dziecko zostało w domu z tatą czy babcią - ogólnie rzecz ujmując nie ma czasu na nic, bo jest Mamą trzy-pięciomiesięcznego czy rocznego dziecka, to zaraz widzę jak biedna piszę np. CV i w rubryce zainteresowania wpisuje "Nie mam na nie czasu bądź zajmowanie się dzieckiem   ;)


    środa, 11 listopada 2015

    "Temperament to ma po mamusi"



    Mamusie!


    Dopytujecie w mailach o negatywne zachowania Małej, kiedy poszłam do pracy...

    Oj dużo by tu pisać, ale postaram się streścić maksymalnie, ponieważ czasu niestety nie za wiele. Problemy pojawiły się już w pierwszym tygodniu pracy. Czym się objawiały? Anastazja zaczęła wszystko wymuszać płaczem... może bardziej odpowiednie słowo to "krzyk"! Uspokajanie i przytulanie działało odwrotnie niż myślałam - siła głosu diametralnie rosła i pojawił się kolejny akcent, mianowicie tupanie nóżkami. Jednak nie na tym ambicje mojej córki się kończyły. Przygotowała również takie atrakcje jak rzucanie się na podłogę, uderzanie rączkami, a nawet główką w to co było najbliżej - ściana, drzwi, stół a nawet podłoga. Nie pomagała ani prośba, ani groźba (której z pewnością i tak nie rozumiała). Zabrakło mi słów, pomysłów i sił kiedy to ta Mała Istotka zaczęła mnie bić po twarzy - legalnie centralnie z liścia w policzek. Takiż to ma charakterek! Tak kończyła się każda próba podważenia autonomii i zachcianek córki. Niewiele jej było potrzeba by się rozzłościć. Ale nie napisałam najważniejszego -  nie biła nikogo - tylko mnie. Doszłam do wniosku, że źródłem jej zachowania jest chęć zwrócenia na siebie naszej uwagi, że taki oto znalazła sposób, aby pokazać mi, że ma żal, że ją zostawiam, nie otrzymuje piersi na życzenie, nie ma mnie na wyłączność a dodatkowo co tydzień popołudnia spędza w domu to jednych, to drugich dziadków.

    Staram się spędzać z nią jak najwięcej czasu, tłumić jej "ataki" przytulaniem, tłumaczeniem i odwracaniem uwagi.Był to dla mnie 1.5 miesięczny egzamin mojej cierpliwości, umiejętności radzenia sobie w sytuacjach stresowych a zwłaszcza żenujących i próba sił - 
    Matka vs. Córka.



    Podsumowując - czuję, że nadal biorę udział w szkoleniu pod hasłem "Naucz się wychowywać dziecko" i potrwa ono jeszcze baaaaaaaardzo, baaaaaaaaaaaaaaardzo długo ;)  

    Ale pierwsze sukcesy za nami! ;)
    Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało - kilka dni temu ostatni raz córcia wymierzyła mi policzek ;)  
    Mam nadzieję, że to ostatni.... przynajmniej do kolejnego przeciwstawienia się Małemu Nerwuskowi ;) 

    Trzymajcie kciuki Kochane!!!

    czwartek, 8 października 2015

    Czas rozstania

    No i stało się... Czas na kolejne odcięcie pępowiny, czyli mama idzie do pracy!


    Czekałam na ten moment i tu paradoks - cieszę się, że idę do pracy, będę robić to, co kocham,  a jednoczenie smutno mi, że muszę zostawić małą z babcią jedną czy też drugą.  Jednak jestem w idealnej sytuacji dla młodej mamy, ponieważ pracuję na pół etatu, więc jak to mówią - nie przegapię dużo z życia Pociechy.

    Pierwszy dzień pracy... Zostawiam Małą u babci i cichaczem uciekam do samochodu. Oczy zachodzą łzami... trzeba ruszać w drogę... W pracy telefon ciągle miałam pod ręką, kilkanaście razy sprawdzałam, czy aby na pewno mam włączone dźwięki - trochę paranoiczne.. 
    Czas płynął tak wolno...
    Mama nie dzwoni, więc wszystko jest ok...


    Jadę po Córcię - kiedy już zauważyła, że jestem przytuliła się bardzo mocno, opowiadała - oczywiście w kompletnie dla mnie niezrozumiałym języku -  jak to się z dziadkami bawiła a potem zaczęła dopominać się piersi.  
    Nie było tak źle. 
    Nawet nie wiem kiedy minął pierwszy tydzień. 
    Kolejny tydzień  - powtórka z rozrywki - Mała zostaje u kolejnej babci - i jak się okazało znowu nieuzasadnione nerwy :)

    Pociesza mnie to, że Anastazja jest zawsze pod opieką kogoś bliskiego, kogo zna - to moim zdaniem jest duży plus, aczkolwiek nie mam nic przeciwko zatrudnianiu Niani ;)

    Jak się okazało pozostawienie Małej u babć to był pikuś w porównaniu z tym, co działo się później.... 
    ale o tym w kolejnym poście...





    piątek, 18 września 2015

    Przespać chcę całą noc ;)


    Hej Mamuśki! 


    Nadszedł czas, aby odstawić córcię od nocnego karmienia. 14 miesięcy kilkukrotnych pobudek nie męczyło mnie jakoś specjalnie, ale doszłam do wniosku, że trzeba  zacząć nad tym pracować. Głównym motywatorem była moja koleżanka, która "sprzedała mi"  sposób na sukces...
     (Pozdrowienia dla Sylwii i Zośki :*)

    Teraz ja chciałabym sprzedać go Wam Kochane, ponieważ jestem bardzo zadowolona z efektów. 

    Cały proces trwał 5 dni... a raczej nocy :)

    Kiedy córka budziła się wstawał do niej mąż, podając jej butelkę z wodą. Początkowo piła chętnie, po czym zasypiała. Kryzys nastąpił w 3 dobie, kiedy to zaczęła domagać się piersi - nie chciała zasnąć, przytulała się do piesi, odrzucała butelkę. Byliśmy z mężem stanowczy. Pozwalamy jej zasypiać z nami, jednak piersi nie dostaje. Owszem, zdarza się, że budzi się w nocy, ale to pojedyncze sytuacje.   

    Cieszę się, że stopniowo "odcinamy pępowinę" i pierwsze sukcesy mamy już za sobą! 



    Mam nadzieję, że prędzej czy później moje rady Wam się przydadzą!  A jak to było u Was z odstawieniem piersi? :)

    piątek, 4 września 2015

    Mały krok dla ludzkości- wielki krok dla nas!!!

    Mamuśki!

    Wreszcie nadeszła długo oczekiwana przez nas chwila. Nie ukrywam, że powoli zaczynało mnie martwić, że Anastazja chętnie chodzi przy meblach, czy oprowadzana za rączkę a kiedy tylko nie ma asekuracji "pada na kolana" i podąża na czworaka ;) Mimo zapewnień lekarza, że wszystko jest dobrze, że córka ma jeszcze czas, by samodzielnie chodzić zaczęłam zastanawiać się, czy może ma jakiś uraz, jednak nie przychodziło mi do głowy nic, co mogłoby owy uraz wywołać.

    Aż tu nagle, pewnego pięknego dnia mąż woła mnie do pokoju a ja wchodząc własnym oczom nie wierzę!!! Anastazja idzie! Idzie sama! Co prawda niepewnie i bardzo powoli ale dla mnie to były naprawdę wielkie kroki!!!

    Byłam dumna, szczęśliwa a z mojego serca z hukiem spadł 5 kilogramowy głaz ;)

    Nie będę już musiała komentować  pytań z nutką pretensji typu "A to ona jeszcze nie chodzi? Długo coś!" ;)

    Zaczynamy etap "Mamo musisz mieć oczy wokoło głowy!!! "

    poniedziałek, 10 sierpnia 2015

    Mama poleca Mamom ;)

    Mamuśki! 

    Ostatni trafiłam zupełnym przypadkiem na piękny spot reklamowy, przedstawiający skutki przemocy emocjonalnej... Trzeba przyznać szczerze, że każdy z nas ją zastosował... Przecież jesteśmy tylko ludźmi.

    Koniec spotu zaprasza do odwiedzenia strony, którą chciałabym każdej z Was gorąco polecić. Bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że spodoba się również Wam. 


    Pamiętajmy, że to nasze zachowanie i podejmowane działania wpływają na rozwój emocjonalny naszych pociech. Dlatego bądźmy świadomymi rodzicami... rodzicami przyszłości ;)

    Nie ma sensu się rozpisywać co mieści się na tej zacnej stronie - trzeba na nią zajrzeć! Koniecznie!   



    środa, 5 sierpnia 2015

    Mamusiowe licytacje...


    Dzisiaj post pisany w duecie ;)





    W internecie na różnego typu forach  i coraz częściej na najsłynniejszym portalu społecznościowym możemy znaleźć prośby o rady czy podzielenie się doświadczeniami. Ostatnio czytałam wymianę opinii młodych mam na temat tego, jak długo dziecko powinno korzystać ze smoczka.
    Odpowiedź powinna być krótka – do roku, do dwóch lat, do pięciu… itp. 
    Z czystej kobiecej ciekawości zaczęłam czytać komentarze. 
    Spośród 189 udzielonych odpowiedzi 127 zawierało wyrażenie „A moje dziecko…” Ble… ble… ble… (czytaj: robi lepiej, a może i najlepiej...)

    I zaczyna się to, co uwielbiam najbardziej, mianowicie licytacja, które dziecko jest „lepsze”, „mądrzejsze”, „lepiej wychowane”, która jest „lepszą matką”.

    Zapomina się niestety o tym, że każda „dobra matka” wie, że każde dziecko rozwija się własnym tempem i  ma indywidualne potrzeby.  Dlatego ważne jest, by udzielając  rad, czy wymieniając spostrzeżenia nie zaznaczać na każdym kroku, że ich dziecko jest „lepsze”, lepiej radzi sobie z czym ty tamtym… 
    a chętnie pomóc Mamom, które szukają porady.

    środa, 29 lipca 2015

    Zacna Dyszka - najlepsze teksty po porodzie

    Kolejna odsłona z serii Zacna Dyszka. 

    Tym razem najzacniejsze teksty jakie słyszałam zaraz po porodzie ;)

    1. No wreszcie urodziłaś!!! - No wreszcie ;)
    2. I jak poród? Bolało? - Nawet nie zdążyłam nic poczuć... ;)
    3. To kiedy następne dziecko? - Jak tylko wrócę do domu to bierzemy się ostro do pracy... a co!
    4.  I co ładna ta Wasza córeczka?  - Pytanie!!! Oczywiście!!!  Dla nas Najpiękniejsza!!!
    5. Ale ona maleńka! - Chyba wszyscy spodziewali się zobaczyć 10 kilogramowego noworodka ;)
    6. Ale brzuch to Ci duży został. - Bez komentarza!
    7. Ale masz mleczarnie (w sensie duże piersi) - Dziwne żebym przed ciążą miała miseczkę C a po porodzie B, co nie?
    8. Chodzisz "jakby Cię z krzyża zdjęli" - ciesz się że nie widzisz jak siadam ha ha ha ;)
    9. Nie żałujesz, że nie miałaś CC? Wyobraź sobie, że nie... no może poza stresem związanym z wizytą kontrolną u ginekologa i pierwszym zbliżeniem ;)
    10. Jak mam tak źle wyglądać po porodzie to chyba nigdy nie zdecyduję się na dziecko - Milczę i padam z wrażenia!
    Dodałabyś coś?  ;)

    poniedziałek, 20 lipca 2015

    Tupot małych stóp

    Kochane! Dokładnie 13 miesięcy po narodzinach nasz Skarb postawił pierwsze samodzielne kroki! Euforia, radość, duma ach.... dużo pozytywnych emocji  mogłabym tu wymieniać ;) No ale wpis nie o tym miał być ;) 

    Przejdźmy do konkretów. Prosiłyście w mailach, abym dała znać, jaka jest opinia lekarza fizjoterapeuty odnoście metod nauki chodzenia. Powiem tylko, że nie spodziewałam się takiej odpowiedzi jaką usłyszałam. 
    Na pytanie: czy powinnam oprowadzać dziecko za jedną czy dwie rączki, czy też pozwolić na chodzenie przy pchaczu bądź w chodziku, usłyszałam następującą odpowiedź: 

    Dziecka nie należy oprowadzać ani za jedną ani za dwie rączki. Chodziki negatywnie oddziałują na biodra u niemowląt i małych dzieci, dużo lepszą alternatywą są tzw. pchacze bądź jeździki, aczkolwiek te ostatnie nie są tak bezpieczne. Dziecko powinno samo zdobywać umiejętność chodzenia, rodzice są tylko potrzebnie do ewentualnej asekuracji. Kiedy dziecko samo uczy się chodzić przy meblach, przy ścianie dużo lepiej rozwija się u nich orientacja przestrzenna, świadomość schematu własnego ciała, wiara w swoje możliwości i motywacja do poszukiwania i rozwijania nowych umiejętności. Ponadto dziecko, które samo uczy się chodzić dłużej raczkuje, co niesie za sobą tylko pozytywne następstwa, mianowicie dynamiczny rozwój obu półkul mózgowych i ich koordynacja, ćwiczenie naprzemiennego poruszania kończynami  ćwicząc mięśnie wielu partii ciała (co później jest bardzo pomocne w nauce chodzenia), wzmacnianie mięśni kręgosłupa, ćwiczenie narządu wzroku oraz wspomagają prawidłowy rozwój stawów biodrowych...

    Moja mina musiała wyrażać więcej niż tysiąc słów, bo Pani Doktor uśmiechnęła się po czym tłumaczyła dalej...

    ... dziecka nie należy uczyć chodzić - jest ono na tyle inteligentne i świadome swoich możliwości, że pierwsze samodzielne kroki wykona, kiedy poczuje, że jest do tego gotowe. Rodzic powinien udać się do specjalisty kiedy dziecko kończące 18 miesiąc życia nie chodzi. 

    Na kolejnej wizycie będziemy rozmawiać o doborze obuwia dla małych, biegających już  Brzdąców. Pierwsze pary butów zakupione, ale na naukę nigdy nie jest za późno - ewentualnie dokonamy kolejnego zakupu ;)  



    wtorek, 7 lipca 2015

    "Taka duża dziewczyna ciągnie cyca"!?!

    Post miałam dodać kilka tygodni temu ale doszłam do wniosku, że odczekam jakiś czas, aby nabrać dystansu... nie udało się - w dalszym ciągu na samo wspomnienie krew mnie zalewa!

    Kiedy Anastazja miała 11 miesięcy (tu zaznaczę, że często jest postrzegana jako dużo młodsze dziecko) trafiłyśmy do szpitala. Przez łzy mówię, że przyjechałam z niemowlakiem, które było obok w nosidle. Tu słyszę pytanie:
     "A gdzie jest to niemowlę?" Zabrzmiało  to niczym żart, jednak po dłuższej chwili milczenia oraz minie lekarza doszłam do wniosku, że pytanie było jak najbardziej poważne. Nie myliłam się! Po moim znaczącym geście dodał: "Przecież to duża dziewczynka i na pewno nie jest niemowlakiem". Padłam! Uczono mnie, że niemowlęciem nazywa się dziecko do ukończenia roku a z lekcji pamiętam, że 11 miesięcy to jeszcze nie rok ;)

    Zostałyśmy na oddziale. Przychodzi pielęgniarka (od lat pracująca na oddziale pediatrycznym) i pyta: 
    "Mała ciągnie cyca?"
    Odpowiadam: Nie... (pani stawia krzyżyk na kartce) ... moje dziecko jest KARMIONE PIERSIĄ.

     Widzę na jej twarzy malujące się niezadowolenie, wzbierające wzburzenie po czym nastąpił wybuch i komentarz stanowczo za głośny: 
    "Na jedno wychodzi!" 

    Postanowiłam skomentować ową wypowiedź. Mówię spokojnie, dokładnie dobierając słowa - 
    Pracuje Pani z dziećmi i Mamami, jest Pani osobą wykształconą, więc powinna Pani dobierać słowa  zwracając się do Mam małych pacjentów. I proszę nie podnosić na mnie głosu, bo nie mam wady słuchu. Cycek jest cyckiem dla mnie, dla córci, męża i osób mi bliskich, którym pozwalam tak mówić, ale nie dla Pani.

    W tym momencie nastąpiła eskalacja negatywnych emocji pielęgniarki: 
    "Nie wie Pani jak odreagować stres, więc czepia się szczegółów! Pani powinna już przestać karmić piersią, już czas najwyższy!!! Taka duża dziewczyna nie powinna już ciągnąć cyca!" - po czym wyszła oburzona.

     Nie zdążyłam zapytać, czy poda mi jakieś wytyczne, kiedy "jest czas najwyższy" na odstawienie dziecka od piersi.

    Przyznam szczerze, że wcześniej nie zwróciłabym uwagi komuś, kto nazywa moje piersi "cyckami" a karmienie dziecka "ciągnięciem cyca", jednak po przeczytaniu postu, który znajdziecie TUTAJ  
    zaczęłam przywiązywać do tego większą wagę i walczyć o namiastkę szacunku dla moich piersi!

    I Was Dziewczyny namawiam do tego samego! 

    Każde milczenie, przymknięcie oka może doprowadzić do tego, że z czasem będą mówić nie tylko źle o naszych piersiach, ale o nas samych. Słyszałam już stwierdzenie "dojna krowa", dlatego uczulam każdą z Was! 

    Pozdrawiam Karmiące Mamuśki :*


     


    Źródło foto:http://www.mjakmama24.pl/niemowle/karmienie/karmienie-piersia-jak-sprawdzic-czy-dziecko-sie-najada,157_2908.html





    poniedziałek, 29 czerwca 2015

    Na wszystko "przyjdzie" czas

    Kochane!  

    Jak już pisałam, niedawno minął rok od narodzin naszej Laleczki. A roczek jest najczęściej utożsamiany z rozpoczęciem przez dziecko samodzielnego wędrowania. Nasza córcia jednak już pokazuje swoją indywidualność i nie ma zamiaru należeć do tzw. "większości". 

    Roczek nie podeptany, dzień za dniem mija a Anastazja nadal niechętna do podejmowania jakiejkolwiek próby nauki chodzenia (pomijając poruszanie się przy meblach). Doszliśmy do wniosku, że nie będziemy jej zmuszać. Tym oto sposobem mamy teraz kolorową ozdobę w pokoju... chodzik! ;)

    Zauważyłam jednak, że można wykorzystać fakt, że ciekawość małego dziecka jest bardzo motywująca, dlatego każda wyprawa w nowe miejsce wiąże się z powolnym,  aczkolwiek efektywnym chodzeniem to tu... to tam. 


    Jak przystało na młodą, niedoświadczoną matkę po raz kolejny mam dylemat. Jak pomagać dziecku w nauce chodzenia?... Oczywiście motywuję ją podczas zabawy, by poruszała się jak najwięcej na nóżkach., podczas spacerów  zdarzało mi się trzymać ją za obie rączki jednocześnie. Doszłam jednak do wniosku, że dziecko znajduje się wtedy w nienaturalnej, dość wygiętej i zapewne niewygodnej pozycji. 
    Drogą dedukcji zaczęłam ją trzymać pod paszkami, co natomiast nie odpowiadało naszemu Szkrabowi. Kolejna próba to  naprzemienne prowadzenie trzymając raz za lewą, raz za prawą rączkę. 



    I na samodzielne chodzenie nadejdzie odpowiedni dla dziecka czas i spacerowanie bez pomocy innych zacznie się wtedy, kiedy Córeczka będzie czuła się pewna swoich sił... kiedy będzie gotowa.
    Mimo to nadal nie wiem, czy pomagam jej w odpowiedni sposób. Niedługo mamy wizytę u specjalisty, więc mam nadzieję, że moje wątpliwości zostaną rozwiane, a ja będę mogła pomagać córce w najlepszy dla niej sposób.